Wejścia raz na tydzień – podejście pierwsze

Pieniądze płyną od niecierpliwych do cierpliwych – czy aby na pewno?

Staram się rozwijać podejście zgodne ze znaną w świecie tradingu i inwestowania sentencją iż „Na rynkach kapitałowych pieniądze płyną od niecierpliwych do cierpliwych”. Po minionym tygodniu w którym wchodziłam 3-4 razy na rynek i za każdym razem gdy wychodziłam zniecierpliwiona, okazywało się, że mój scenariusz się sprawdził (tylko mnie już tam niestety nie było, by czerpać z niego zysk), postanowiłam spróbować jeszcze bardziej wydłużyć mój czas trzymania otwartych pozycji do tygodnia.

Warto tutaj nadmienić, że moja droga rozwoju warsztatu traderskiego na przestrzeni 5 lat biegła od gry na interwałach M1 do D1. Już samo to, że trzymam pozycję dzień, dwa, czy tydzień jest ogromną zmianą mojej mentalności, gdyż kiedyś ciężko mi było udźwignąć stres związany z byciem na rynku przez 5-30 minut.

W poniedziałek rano otworzyłam pozycję na DAXie (Ger30Cash) na spadki i spodziewałam się, że te spadki potrwają około tydzień. Spodziewałam się korekty ruchu wzrostowego do ok. 38% zniesienia fibo (podobny zasięg jak poprzednie korekty w trendzie) i tam też początkowo ustawiłam sobie take profity. Stop loss ustawiłam ponad szczytami z lekkim zapasem.

Transakcja w liczbach

Broker i rodzaj konta: XM micro real
Kapitał: 3000 PLN
Kapitał zaangażowany w tą transakcję: 0.8 micro lota czyli ~2000 PLN
Oczekiwany zysk: 800 PLN w tydzień
Faktyczny zysk: 80 PLN (przegapiony dołek i niewykorzystana szansa retestu poziomu wsparcia – do wzięła było 300-350zł)
Czas otwarcia pozycji: tydzień (pn-pt)

Pozycja dość szybko weszła na plus (po około połowie dnia w poniedziałek). Pod koniec dnia byłam już na plusie około 130zł więc czułąm się bardzo komfortowo z tą transakcją. Do końca dnia we wtorek miałam na transakcji 300-350zł zysku. Na H4 zaczęło mi to wyglądać podejrzanie i zaczęłam się zastanawiać nad zamknięciem pozycji.

Jednak mój trading plan zakładał trzymanie pozycji przez tydzień. Zastanawiałam się co mną kieruje, czemu chcę zamknąć przed czasem? Kolejna zasada, której staram się trzymać to „Szybko ucinaj straty, pozwól zyskom rosnąć”. Jak wszyscy wiemy, powodem dla którego ludzie nie zarabiają na rynkach walutowych jest strach i chciwość.

Strach, że stracą wypracowany już zysk, przez co zamykają transakcję na małym zysku i szybko ucinają zyski.
Chciwość, by odzyskać stracone pieniądze przez co przetrzymują straty i pozwalają im rosnąć.

Uznałam, że będę się trzymać trading planu i nie zamknęłam. Jednak coś mi nie dawało ciągle spokoju. O 23 we wtorek kładłam się już spać i nagle poczułam bardzo mocny impuls, żeby zamknąć już tą pozycję. Otworzyłam platformę na telefonie i patrzę +400zł, zaraz później +415zł… To uśpiło moją czujność (a jak się później ukazało był to idealnie najniższy punkt i największa kwota do wzięcia w tym ruchu) i uznałam racjonalnie, że przecież nie będę zamykać pozycji, która rośnie (wszak oczekiwałam zysku +800 PLN). Jednak wizualnie jak patrzyłam na wykres H4 wyglądało mi to na wyczerpanie ruchu i czułam, że dalej to już nie pociągnie.

Odłożyłam telefon. Jeszcze raz poczułam taki silny impuls żeby zamknąć tą pozycję i pomyślałam „przecież jutro jest środa, będzie odwrócenie ruchu i być może będę musiała trzymać tą pozycję 2 tygodnie, żeby doszło do poziomu, który założyłam. Poza tym przecież nikt nie powiedział, że ta świeca tygodniowa się nie odwróci i będzie na koniec tygodnia wzrostowa”. Mimo wszystko zignorowałam swoje obawy i postanowiłam się trzymać trading planu.

W środę faktycznie nastąpiło odwrócenie trendu i zysk na koniec dnia wynosił ok. 60zł. W czwartek był retest i było do wzięcia 350zł. Swoją drogą ciekawe jak doskonale wykres chodzi do poziomów Fibonacciego. Fibo, które widzicie na screenie przyłożyłam do wykresu na początku tygodnia. Rynek sam odbił się niemal idealnie od wsparcia na 23% zniesienia.

Ostatecznie przesunęłam sobie stoploss na +80 PLN, chociaż czułam już, że zamknie mi się na tym stoplossie i że straciłam dwie szanse na to, by wyciągnąć z tego ruchu sensowny zarobek.

Na kolejny tydzień spodziewam się ponownego testu poziomu na którym weszłam, a następnie albo przebicia i dalszego ruchu w górę (to obstawiam), albo ponownego spadku (raczej nie).

Wnioski

Umiejętność rozdzielenia intuicji i emocji

Coraz mocniej przekonuję się, że mam bardzo dobrą i trafną intuicję dotyczącą rynku. Problem jest taki, że ciężko jest odróżnić sygnał i niepokój płynący z intuicji od zwykłego strachu i chciwości, które wyciągaja ludziom pieniądze z kieszeni. Mimo tego widzę różnicę między tymi dwoma stanami i impulsami. Wierzę, że z czasem i uważną obserwacją siebie i swoich reakcji nauczę się lepiej wyodrębniać sygnały płynące z 3 sfer, które składają się na mój trading – rozum, emocje i intuicja.

Bezwzględne trzymanie się trading planu – stracone możliwości

Mimo tego, że mówi się wiele o tym, że należy trzymać się bezwzględnie trading planu, ja jednak widzę, że podejście oparte na elastyczności i nieustannym weryfikowaniu sytuacji na rynku przyniosłoby lepsze rezultaty. Myślę, że najlepsze co mogę zrobić, to codziennie wieczorem usiąść na chwilę do komputera, zapomnieć, że mam otwarte pozycje i zapytać siebie. Czy teraz weszłabym na spadek czy na wzrost? I adekwatnie zareagować w stosunku do moich otwartych pozycji – trzymać, dołożyć albo zamknąć i podziękować.

Przewidywanie zakresu ruchu – pułapka myślowa?

Z jednej strony przewidywanie zakresu ruchu i potencjalnego zysku ma korzyści. Pozwala mi nabrać odpowiedniej perspektywy do straty jaką jestem w stanie tolerować. Gdy spodziewam się +100zł zysku, -50zł na ruchu jest powodem do niepokoju i stresu i rozważania ucięcia natychmiast tej straty. Jednak gdy spodziewam się +800zł zysku, -50zł jest naturalną fluktuacją i nie ma powodu tracić sił życiowych na przejmowanie się tym. To pozwala przechodzić na wyższe kwoty bez dużego obciążenia emocjonalnego. Jeszcze nie dawno treningowo grałam kwotą 300zł i byłam przyzwyczajona do tolerowania strat rzędu 5-10zł i brania zysku 20-100zł. Po starym przyzwyczajeniu straty 50-100zł (przy zysku 100-500zł) powodują dyskomfort i stres dopóki się nie uświadomi, że gra się teraz z przemnożnikiem z powodu większego kapitału bazowego.

Jednak niestety druga strona medalu jest taka, że umysł czepia się tego co sobie wymyślił i zaciemnia to realny obraz sytuacji na rynku. Od środy do piątku kilka razy pytałam siebie, czy ja już tylko MAM NADZIEJĘ, że zasięg ruchu będzie tak duży jak sobie założyłam, czy naprawdę dalej w to wierzę, że tak będzie? Jednak nie byłam w stanie dotrzeć do odpowiedzi, bo miałam ciągle przed oczami to co założyłam na początku tygodnia.

Rozwiązanie tego problemu jakie teraz będę testować, to poza założeniem tego scenariusza najbardziej pożądanego stworzę w głowie jeszcze 2-4 inne scenariusze. Żeby pamiętać na poziomie umysłu, że wydarzyć się może o wiele więcej scenariuszy, niż ten na który najbardziej liczę zakłądając tą transakcję i mieć przed oczyma kilka opcji, a nie tylko tą jedną.

Interwał czasowy na którym teraz będę handlować

Będę dalej dążyć do trzymania pozycji 2-3 dni do tygodnia. Z mojego doświadczenia wynika, że takie podejście minimalizuje ryzyko i ogranicza znacznie straty.

Ogólna ocena tygodnia na rynku i transakcji

Emocje

Dominuje u mnie niestety niesmak i żal utraconych szans.

Rozum

Oceniając czysto obiektywnie i intelektualnie tą transakcję, nie mogę sobie nic zarzucić. Jest to transakcja zyskowna, skutecznie uniknęłam strat (mogłabym wierzyć w nieskończoność w realizację mojego scenariusza i przetrzymywać tą pozycję aż do pokaźnej straty – bardzo wiele osób tak robi i ja też kiedyś tak robiłam) oraz zabezpieczyłam sobie skromny zysk, który był zgodny z moją wysoką tolerancją ryzyka („dam jeszcze jedną szansę na restest tego zniesienia 23%, albo kasuje dla siebie tylko 80 PLN”). Zwrot z tej transakcji to 4% w tydzień, czyli więcej niż jakakolwiek lokata. Jestem zadowolona z siebie, że doszłam do momentu w którym nie nadwrężam kapitału (toleruję max 10% naruszenia kapitału) i skutecznie ograniczam ryzyko strat.

Plany na kolejny tydzień

Teraz nadchodzi weekend i wyjazd z rodziną z Warszawy. Gdy wrócę ocenię sytuację na rynku i poszukam dla siebie okazji. Postaram się znaleźć coś na 1-2 dni i wykręcić z tego kilka stówek zysku ;-). Spróbuję zastosować wnioski i przemyślenia z tego tygodnia oraz obserwować i rozróżniać sygnały, które wysyła mi rozum, emocje i intuicja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *